Translate

niedziela, 21 lipca 2013

Część. 2

   Wreszcie dotarłam do przyczepy, po długim spacerze po plaży. W środku nikogo nie było. Na stole leżała kartka z napisem ,,Jesteśmy u Kożuchowskich, mama i tata''. Westchnęłam głęboko i otworzyłam drzwi do przyczepy. Spojrzałam na zegarek. Była druga piętnaście. Spuściłam ze smyczy Lesera i weszłam do środka. Postanowiłam, że pójdę do koleżanki. Zamknęłam starannie drzwi, a potem wybiegłam na trawę. Przeszłam obok apartamentowca, jednak nie zauważyłam tam nikogo. Wysłałam SMS do mamy gdzie jestem, a następnie weszłam do przedsionka Lily. Zapukałam do drzwi jej przyczepy.
-Już idę-usłyszałam wołanie Lily. Po chwili otworzył mi nieznajomy chłopak. Na mój widok uśmiechnął się serdecznie
-Hej ślicznotko- powiedział lekko ochrypniętym głosem. Zaprosił mnie do środka. Na łóżku siedziała Lily. Była tam jeszcze czwórka innych nastolatków. Tak, to byli ci z apartamentowca.
-Cześć kochana, no choć choć, nie bój się...- powiedziała śmiejąc się.
-Nie boję się-oznajmiłam stanowczo z uśmiechem na ustach. Usiadłam obok seksownego blondyna.
-Hej jestem Niall, a ty-spytał słodko podając mi rękę.
-Meg-odpowiedziałam.
-Jestem Harry-wyszeptał chłopak, który otwierał mi drzwi. 
-Meg- powiedziałam, a on wyciągnął do mnie rękę. Zaakceptowałam gest i po chwili nasze dłonie ścisnęły się. Popatrzył się w moje oczy, co sprawiło, że uśmiechnęłam się ponownie. Jego zielone oczy patrzyły wgłąb moich. Nagle ktoś położył rękę na moim kolanie. Odwróciłam się gwałtownie. Był to jeden z chłopaków. 
-Hej jestem Louis, ale możesz na mnie mówić Lou- mówiąc to mrugnął do mnie, a na w jego kąciku ust zagościł uśmieszek.
-Jestem Meg-oznajmiłam. Spojrzałam na Harrego, który mierzył wzrokiem Louisa. Najwyraźniej nie podobało mu się, że przerwał nam nasze romantyczne spojrzenia. 
-A ja jestem Zayn- powiedział wyciągając do mnie dłoń.
-Meg-powiedziałam odwzajemniając gest.
-Jestem Liam, Liam Payne- oznajmił ostatni
-Meg-powiedziałam po raz setny.
-Dobrze skoro już się sobie przedstawiliście, to możemy kontynuować grę. Napijesz się czegoś Meg- spytała. 
-Nie, dzięki- powiedziałam z uśmiechem na ustach. 
-W taki razie musisz się do kogoś dołączyć-oznajmiła wesoło.
-Możesz być ze mną jak chcesz- wyszeptał Harry. Uśmiechnęłam się i pokiwałam głowa na tak.
-Dobrze, Harry wytłumaczy ci zasady.- powiedziała Lily. Przysunął się bliżej mnie, a pozostali wymienili między sobą spojrzenia. Hazz mi wszystko wyjaśnił. Pokazał mi nasze karty i zaczęliśmy grać.
   Wygrała Lily. Potem rozeszliśmy się do siebie. Weszłam do przyczepy. Postanowiłam się znowu przebrać, ponieważ był już wieczór. Założyłam: To i padłam na łóżko. Wzięłam do ręki komórkę. Miałam parę nieodebranych połączeń. Wszystkie były od jednej osoby. Odczytałam je wszystkie. Niektóre były od mamy, a niektóre od Lily. Wtedy usłyszałam, że ktoś woła moje imię...



Cześć wszystkim!
Mam nadzieję, że podoba wam się blog. Niestety nie będę mogła go pisać przez tydzień, bo wyjeżdżam do babci na wieś:(. Obiecuję, że jak przyjadę będzie kolejna część.Mogę liczyć na jakieś komentarze? <3 
Pozdrawiam!!! :)





Część. 1

   Obudziło mnie wołanie mojej mamy. Spojrzałam na zegarek. Była jedenasta. Niechętnie odgarnęłam kołdrę i wstałam. Otworzyłam drzwi od przyczepy i wystawiłam głowę. Mama siedziała w przedsionku i jadła śniadanie.
-Cześć Meg. Ubieraj się i idź z psem na spacer.-powiedziała z uśmiechem na ustach.
-Dobrze- odpowiedziałam zaspanym jeszcze głosem. Poszłam do mojego niewielkiego pokoiku, gdzie założyłam szlafrok. Wzięłam kosmetyczkę i wyszłam z przyczepy, a następnie z przedsionka. Rozpoczęłam drogę do łazienki. Usłyszałam głosy, które dobiegały z apartamentowca przed moją przyczepą. Wywnioskowałam, że musiał się ktoś tam wprowadzić. Wtedy zobaczyłam dwóch chłopaków wychodzących z mieszkanka. Na mój widok uśmiechnęli się serdecznie i mrugnęli do siebie. Szłam dalej, aż dotarłam do toalety. Weszłam pod wolny prysznic, starannie zasłoniłam zasłonkę i zdjęłam z siebie ubranie. Pozwoliłam, aby gorąca woda obmyła całe moje ciało. Nałożyłam szampon na moje włosy i dalej się relaksowałam...
   W końcu wyszłam z pod prysznica i  podeszłam do umywalki. Umyłam zęby i nałożyłam piling na twarz, a następnie zmyłam go i wyszłam z łazienki. Zauważyłam trójkę innych mężczyzn (Byli mniej więcej w tym samym wieku co tamci), siedzących na tarasiku tego samego apartamentowca. Ich zachowanie było podobne do dwójki poprzednich nastolatków. Wreszcie dotarłam do przyczepy. Wparowałam do środka i zrzuciłam z siebie ręcznik. Założyłam: https://www.google.pl/search?hl=pl&site=imghp&tbm=isch&source=hp&biw=1366&bih=643&q=Zastawy+ubra%C5%84&oq=Zastawy+ubra%C5%84&gs_l=img.3..0i10i24.3658.10157.0.10378.13.13.0.0.0.0.103.1116.12j1.13.0....0.0..1ac.1.20.img.XIU4FkRWBTM#facrc=_&imgdii=_&imgrc=RZDXDnW5KGbOQM%3A%3B4aeOc8vFcYDUkM%3Bhttp%253A%252F%252F3.bp.blogspot.com%252F-iwujDZ_loXw%252FUOSRPJtVFqI%252FAAAAAAAAAUg%252FhU8Z7LSbeWo%252Fs320%252Fnaj%252525C5%25252582adniejszy%252Bzesaw.jpg%3Bhttp%253A%252F%252Fwe-are-sweet-xd.blogspot.com%252F2013%252F01%252Fzestawy-ubran.html%3B640%3B542 i uczesałam włosy. Poszłam na śniadanie. Szybko zjadłam płatki i wypiłam kawę. Zawołałam mojego psa, który latał gdzieś w okolicach. Oczywiście zaraz pojawił się przy mnie, a ja zapięłam go na smyczy i poszłam. Leser ciągnął mnie jak szalony (dlatego nie wiem właściwie czemu nazwaliśmy go Leser,, Leniuch''). Wyszliśmy z kempingu i skierowaliśmy się ku pasom, które prowadziły do lasu, a następnie nad morze. Przeszliśmy przez nie i tym samym weszliśmy do lasku. Spuściłam Lesera, a on pobiegł pędem przed siebie. Na plaży mocno wiało. Włożyłam w uszy słuchawki. Moje włosy powiewały w tym silnym wietrze. Byłam pewna, że na plaży nie było nikogo, przynajmniej wtedy...