Translate

niedziela, 21 lipca 2013

Część. 1

   Obudziło mnie wołanie mojej mamy. Spojrzałam na zegarek. Była jedenasta. Niechętnie odgarnęłam kołdrę i wstałam. Otworzyłam drzwi od przyczepy i wystawiłam głowę. Mama siedziała w przedsionku i jadła śniadanie.
-Cześć Meg. Ubieraj się i idź z psem na spacer.-powiedziała z uśmiechem na ustach.
-Dobrze- odpowiedziałam zaspanym jeszcze głosem. Poszłam do mojego niewielkiego pokoiku, gdzie założyłam szlafrok. Wzięłam kosmetyczkę i wyszłam z przyczepy, a następnie z przedsionka. Rozpoczęłam drogę do łazienki. Usłyszałam głosy, które dobiegały z apartamentowca przed moją przyczepą. Wywnioskowałam, że musiał się ktoś tam wprowadzić. Wtedy zobaczyłam dwóch chłopaków wychodzących z mieszkanka. Na mój widok uśmiechnęli się serdecznie i mrugnęli do siebie. Szłam dalej, aż dotarłam do toalety. Weszłam pod wolny prysznic, starannie zasłoniłam zasłonkę i zdjęłam z siebie ubranie. Pozwoliłam, aby gorąca woda obmyła całe moje ciało. Nałożyłam szampon na moje włosy i dalej się relaksowałam...
   W końcu wyszłam z pod prysznica i  podeszłam do umywalki. Umyłam zęby i nałożyłam piling na twarz, a następnie zmyłam go i wyszłam z łazienki. Zauważyłam trójkę innych mężczyzn (Byli mniej więcej w tym samym wieku co tamci), siedzących na tarasiku tego samego apartamentowca. Ich zachowanie było podobne do dwójki poprzednich nastolatków. Wreszcie dotarłam do przyczepy. Wparowałam do środka i zrzuciłam z siebie ręcznik. Założyłam: https://www.google.pl/search?hl=pl&site=imghp&tbm=isch&source=hp&biw=1366&bih=643&q=Zastawy+ubra%C5%84&oq=Zastawy+ubra%C5%84&gs_l=img.3..0i10i24.3658.10157.0.10378.13.13.0.0.0.0.103.1116.12j1.13.0....0.0..1ac.1.20.img.XIU4FkRWBTM#facrc=_&imgdii=_&imgrc=RZDXDnW5KGbOQM%3A%3B4aeOc8vFcYDUkM%3Bhttp%253A%252F%252F3.bp.blogspot.com%252F-iwujDZ_loXw%252FUOSRPJtVFqI%252FAAAAAAAAAUg%252FhU8Z7LSbeWo%252Fs320%252Fnaj%252525C5%25252582adniejszy%252Bzesaw.jpg%3Bhttp%253A%252F%252Fwe-are-sweet-xd.blogspot.com%252F2013%252F01%252Fzestawy-ubran.html%3B640%3B542 i uczesałam włosy. Poszłam na śniadanie. Szybko zjadłam płatki i wypiłam kawę. Zawołałam mojego psa, który latał gdzieś w okolicach. Oczywiście zaraz pojawił się przy mnie, a ja zapięłam go na smyczy i poszłam. Leser ciągnął mnie jak szalony (dlatego nie wiem właściwie czemu nazwaliśmy go Leser,, Leniuch''). Wyszliśmy z kempingu i skierowaliśmy się ku pasom, które prowadziły do lasu, a następnie nad morze. Przeszliśmy przez nie i tym samym weszliśmy do lasku. Spuściłam Lesera, a on pobiegł pędem przed siebie. Na plaży mocno wiało. Włożyłam w uszy słuchawki. Moje włosy powiewały w tym silnym wietrze. Byłam pewna, że na plaży nie było nikogo, przynajmniej wtedy...
   

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz